|
Czym jest autoszczepionka?
Pierwszą autoszczepionkę zastosował brytyjski mikrobiolog Almroth Wright na przełomie XIX i XX wieku. Wpadł na pomysł, aby głębokie ropne zapalenia skóry leczyć za pomocą szczepów bakterii pobranych z ran pacjenta. Przypuszczał, że pobudzi to jego układ odpornościowy i pomoże zwalczyć infekcję. W czasach tych nie istniały jeszcze antybiotyki, dlatego poszukiwano różnych sposobów walki z zakażeniami.
Część naukowców uważa, że z pobranego wymazu nie da się wyselekcjonować konkretnego szczepu zarazków, który spowodował zakażenie. Przy zapaleniu ucha lub bakterii w oku, wewnętrznego niezwykle trudno jest pobrać bakterie odpowiedzialne za infekcję, ponieważ trzeba by przedziurawić błonę bębenkową albo gałkę oczną. Także w innych przypadkach – infekcji gruczołu krokowego, szpiku czy kości – pobranie materiału jest bardzo trudne, zwłaszcza za pomocą dość prymitywnego sprzętu, jakim dysponują producenci autoszczepionek – mówi dr Paweł Grzesiowski, kierownik Zakładu Immunologii i Profilaktyki Zakażeń z Centralnego Laboratorium Surowic i Szczepionek. Leczyć trzeba przyczynę choroby - zaburzenia układu odporności.
Według zwolenników autoszczepionki, cel podania jej jest prosty: skoro organizm nie poradził sobie z zarazkami, które zaatakowały go drogami naturalnymi, podamy mu je w inny sposób, by pobudzić go do obrony – wyjaśnia prof. Pryjma.
Dr Paweł Grzesiowski uważa, że autoszczepionka nie ma żadnych właściwości ochronnych. Równie skuteczne byłoby postawienie baniek lub zastosowanie dostępnych bez recepty leków ziołowych, mających pobudzać odporność organizmu. Jego zdaniem, jeśli komuś nie pomógł antybiotyk, to znaczy, że został źle dobrany, nie dotarł do miejsca zakażenia albo pacjent ma zaburzenia układu odporności.
Prof. Waleria Hryniewicz jest bardziej stanowcza: Nie da się tego mechanizmu wykluczyć, choć wydaje się mało logiczny. Nie ma na to żadnych dowodów! Ja nie posługuję się w medycynie wiarą, tylko faktami.
Czy można wykonać je z każdego szczepu bakterii?
Wedle prof. W. Hryniewicz coraz więcej bakterii odpowiada jednak za niebezpieczne reakcje autoimmunologiczne: – Tak jest na przykład z Haemophilus influenzae, bakterią izolowaną z górnych dróg oddechowych, która może sprowokować układ odpornościowy człowieka do zaatakowania stawów. Coraz więcej szczepów bakterii odpowiada za niebezpieczne reakcje autoimmunologiczne.
Gotowe szczepionki fabryczne nie zawsze są skuteczne – mówi dr Andrzej Kasprowicz, kierownik Centrum Badań Mikrobiologicznych i Autoszczepionek z Krakowa. – Nie zawsze zawierają szczep bakterii, który u konkretnego pacjenta mógł wywołać chorobę. Na przykład Streptococcus pneumoniae, czyli bakteria odpowiedzialna za zakażenia dróg oddechowych, posiada ponad 80 serotypów, a w fabrycznych szczepionkach jest ich tylko kilkanaście.
W Polsce cieszą się tak dużą popularnością, choć klasyczna medycyna zalicza je do znachorstwa.
Autoszczepionki, począwszy od metod ich produkcji, a na skuteczności działania i ich podstawach teoretycznych kończąc, budzą poważne kontrowersje wśród sporej części środowiska medycznego. – Autoszczepionki nie zawierają tak dobrze oczyszczonego materiału jak szczepionki fabryczne. To jest po prostu mieszanina o nieznanym składzie – uważa prof. Waleria Hryniewicz, kierująca Centralnym Laboratorium Surowic i Szczepionek w Warszawie. Podobnego zdania jest prof. Juliusz Pryjma, kierownik Zakładu Immunologii z Instytutu Biologii Molekularnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. – To terapia kulomiotowa. Nie wiemy dokładnie, w co strzelamy i czym, choć może w cel uda się trafić.
Gdzie zaczyna się eksperyment?
Każda autoszczepionka ma unikalny skład, charakterystyczny dla pacjenta, który będzie ją przyjmował. Nie można więc przyjąć dla niej jakiegokolwiek standardu, tak jak w przypadku szczepionek produkowanych na masową skalę, które podlegają obowiązkowi rejestracji. Brak dokładnych regulacji prawnych sprawia, że autoszczepionki może dzisiaj produkować każdy, kto uzyska zgodę na prowadzenie laboratorium mikrobiologicznego. Nie obowiązuje żaden certyfikat. Pacjenci nie mają pojęcia, która pracownia rzetelnie wykonuje badania, a gdzie stawiają wyłącznie na ilość zamiast na jakość. Czy przyjmowanie autoszczepionek jest bezpieczne?
Odmiennego zdania jest natomiast dr Grzesiowski. Według niego producenci autoszczepionek sami nie wiedzą, które z setek antygenów bakteryjnych (czyli fragmentów drobnoustroju zdolnych do pobudzania układu odporności) działają na organizm i w jaki sposób: – Nikt nie monitoruje ewentualnych skutków ubocznych. Nikt również nie przeprowadził wiarygodnych badań na temat skali ewentualnych reakcji niepożądanych. Jest to więc terapia eksperymentalna, ale czy ktoś prosi pacjentów o wyrażenie zgody na piśmie przed jej rozpoczęciem? Problem najprawdopodobniej rozwiąże się sam z chwilą przystąpienia do Unii Europejskiej. Po prostu tego rodzaju preparatów i kuracji nie będzie wolno stosować. Chyba że wywalczymy odstępstwo od reguły.
|